bo gangster brzmi dumnie

MISTRZEWO KrillBerry i wiosna 2013 !

Ocena użytkowników:  / 8
SłabyŚwietny 

   Krótka relacja z trzydniowej zasiadki ma Mistrzewie w maju.

 

 

 

 

Witam !

Właśnie nadchodzi zima i w tym momencie sypie śnieg w Bydgoszczy ( 14 01 2014 godz 19 )  więc postanowiłem trochę przypomnieć wiosnę w krótkim raporcie z nad wody. Wybrałem się  z Adamem na znane Wam Mistrzewo  - 3 dni, łowienia w sumie wyszły 2 doby ale warto było.

Po krótkiej dyskusji postanowiliśmy jechać autem Adama. Może wolniejsze, trochę mniej komfortowe w jeździe ale luksus pakowania jest wielki jak jego samochód.

 

Nad wodą powitali nas Darek i Adam z kolegą. Informacje były optymistyczne Adam miał branie i jakąś rybkę już wyciągniętą. Wybraliśmy miejsca w połowie jeziora, które dawało nam szerokie pole do popisu. 

I się zaczęło !

Napompowany ponton zwodowaliśmy i usłyszeliśmy dziwny syk żmii.  Ale to nie była żmija gdyż spod pontonu wydobywały się bąbelki. Sprawcą był kamień ukryty w trawie który podczas pompowania przedziurawił go. Adam na szybko ją zakleił ale na niewiele się to  zdało i tak z syczącym pontonem postanowiliśmy płynąć ku drugiemu brzegowi. Dziurka była w przedniej komorze więc jakby co to Adam wleci do wody - tak sobie pomyślałem  

Silnik, akumulator, echo, zamocowane - ruszamy. Włączam silnik a tu zonk. Silnik pracuje jak wysłużony diesel pierwszej generacji i ciągu brak.  :evil:  Nic to, z dziurawym pontonem, pierdzącym silnikiem płyniemy. Mówię Adamowi odpalamy echo zobaczymy jak jest głęboko na środku wody. Wduszam przycisk ON,  wduszam wduszaaam wduuuuuszam i ekran jest czarny. Echo nie działa.  W myślach już liczę ile mnie ten krótki wyjazd będzie kosztował. Szybkie obstukanie drugiego brzegu sami wiecie czym - wszędzie twardo, pozostał dylemat na jakiej głębokości położyć zestawy. Zdecydowałem się na płytką wodę przy samym brzegu tak 60-80 cm  głębokości.

 

Powrót z cichością mogącą obudzić zmarłego i z chyżością żółwia biegnącego o kulach ale jakoś zbliżamy się do brzegu.

Najpierw łowiliśmy na 3 kije, ale jak Adam powiedział że będzie sam pływał szybko zwinąłem jeden zestaw, żeby mu łatwiej było, w domyśle Jezu oszczędź moje plecionki.

Wywózka na 220 metrów – i już po chwili żałowałem że kamieni nie wziąłem. Nęcenie bez szaleństwa. Wzięliśmy sporo ziaren, ale sypaliśmy malutko, ja sypałem po 2 łyżki i to tak z 20 metrów od zestawów a na zestaw 5 kulasków i 10 pokruszonych do worka ( ziarna przywieźliśmy z powrotem czekają w zamrażarce na następny wyjazd ) Po wywózkach rozpoczęliśmy integrację i tak już pozostało do wyjazdu.

 

Długie męskie rozmowy z Jankiem i Darkiem, bardzo dobrze się sprawdziły moje kieliszki "nieupijki" :) Brań zero. Nawet bobry nie żerowały. Natomiast u naszych kolegów agresywne branie małego karpia.

 

Mały był tak bojowo nastawiony, że po wypuszczeniu w kierunku otwartej wody zawrócił i przypuścił szarżę karpiową na ponton :) 

Dopiero na drugą dobę miałem dwa piknięcia nad ranem szybkie cięcie i siedzi. Znowu sprawdza się ustawienie 3:1 w Videotroniku. Myślałem że jedzie na maksa. Informuję że z chyżością jelenia wyskoczyłem z łóżka - tego nowego i tu ważne info dla wtajemniczonych, nie składając go  ;)  ;)  Ciężko było ocenić wielkość ryby bo parła do brzegu. Po krótkiej walce przy brzegu i małym odjeździe Adam zgrabnie go podbiera.

 

 

Szału nie było ale 9,5 kg zaliczone, sezon otwarty a ryba z tej wody bardzo mnie ucieszyłai krillberry miało udaną premierę.

 

Warto podkreślić że Adam zrobił swoją pierwszą, samodzielną wywózkę z kijem. Wyszło mu nieźle, nie wkręcił żadnej czytaj swojej plecionki po drodze, co prawda nadłożył ze sto metrów  :lol: ale jakoś poszło.

Z karpiowym pozdrowieniem

Maciej Kamiński

 

Komentarze   

 
#4 MaR 2014-01-21 20:27
Pawełku jak sie spotkamy też zrobię szaszłyki nad wodę będzie i karpiowo i jedzeniowo.
 
 
+1 #3 Paweł Stępień 2014-01-21 20:20
Szaszłyczki wyglądają super,pewnie dobre...
 
 
+1 #2 kamyk65 2014-01-19 10:24
Maciek jak się okazało dużych kosztów nie było Ponton zaklejony w echu skończył sie akumulator a silnik okazało się że po wkręceniu się plecionki na rybowie wygiął się trzpień i wystarczyło go wyprostować, ale na początku wyglądało drogo :)
 
 
#1 MaR 2014-01-18 20:29
Z tego co pamiętam to wyjazd był z przygodami i kosztami. Jednak ryby rewanżują wszystko nawet rozdarty ponton czy inną karpiową przypadłość.
 

Dodatkowe informacje

We use cookies to improve our website and your experience when using it. Cookies used for the essential operation of the site have already been set. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

I accept cookies from this site.

EU Cookie Directive Module Information