bo gangster brzmi dumnie

Lisewo Kościelne Gangsterzy i Przyjaciele

Ocena użytkowników:  / 8
SłabyŚwietny 

Lisewo Kościelne – Gangsterzy i przyjaciele.

foto14Na zaproszenie klubowego kolegi Mara Ja i mój przyjaciel Nanus wybraliśmy się na 5 dniową zasiadkę do Lisewa Kościelnego na j. Długie.

Piotrek tekst czarny Mar niebieski 

 

20 września o godzinie 7 rano stawiliśmy się na łowisku, zastała nas gęsta mgła tak, że na odległość   1 metra nic nie było widać, co spowodowało, że z rozkładaniem całego majdanu musieliśmy poczekać, aż opadnie, ponieważ Nanus i Ja byliśmy tam pierwszy raz i nie wiedzieliśmy co i z czym się je.

Około godziny 9 można już było rozejrzeć się w terenie i podjąć decyzję co gdzie i jak, no i zaczęło się ciężka i męcząca praca, pompowanie pontonu, rozkładanie obozowiska, wycinanie trzcin i wszystko to co najcięższe w naszym hobby.

Koło południa wysondowaliśmy miejsca i postawiliśmy markery, po spłynięciu z wody zaczęliśmy szykować zestawy i po kolei je wywozić, co zajęło nam trochę czasu i dopiero po godzinie 14 usiedliśmy w fotelach i rozlaliśmy pysznego Ballantins-a z colą. Delektując się pysznym trunkiem  i miłą konwersacją upływała  godzina za godziną aż tu nagle wyrwał Nas dźwięk mojego sygnalizatora -zacinam i jest czuję miły pulsacyjny ciężar na kiju, ale niestety popełniłem błąd za długo zwlekałem z decyzją czy płynąć po rybę czy nie, gdy wypłynęliśmy ryba stała już w zaczepach i niestety się spięła.

W tym samym czasie co Piotr mam branie  i ja, w pierwszej chwili pomyślałem, że ten wariat na końcu zestawu u mojego szanownego kolegi popłynął w mój zestaw. Jednak nie, po podniesieniu kija do góry poczułem miły pulsujący ciężar po drugiej stronie. Chwilkę późnej kajtek ląduje na brzegu.  Teraz powinno być zdjęcie tej rybki ale nic z tego. Nie ma czym chwalić ot karpik 5 kg jakich wiele w naszych wodach.  I to prawie tyle z moich karpiowych emocji na ten wyjazd.
Po ponownym wywiezieniu zestawu oddałem się czynności, o której Piotruś pisał ciutkę wyżej – oj mi również whisky z colą smakuje wybornie zwłaszcza nad wodą i w dobrym towarzystwie.

Trochę zawiedziony wróciłem na brzeg i przygotowałem zestaw do wywózki. Długo nie czekałem, po około godzinie mam kolejny odjazd, już bez zastanowienia wsiadamy  w ponton i płyniemy po krótkiej walce ryba ląduje w podbieraku nie jest duża ale cieszy, szybka fota i do wody.

foto1

Zapada ciemność delektujemy się whisky z colą i pysznym grillem zrobionym przez Mara, który w tym jest znakomity i zna się na rzeczy, błogi wypoczynek przerywa nam sygnalizator Nanusa i jest ryba z głębokiej wody, po dość długiej walce na macie ląduje karp 10,5 kg po sesji rybka wraca do wody

foto2 

My szybko wywozimy i wracamy do grilla i ”łyżeczki”, jednak nie na długo bo odzywa się mój sygnalizator. Jest… szybko wsiadamy w ponton i kolejny karpik ląduje w podbieraku.

foto3

Standardowo wywózka i wracamy do stołu. Kolejne branie następuje u Nanusa jest już dobrze koło 23 i na macie ląduje następny  karpik 

foto4

Tego dnia do rana już się nic nie dzieje śpimy smacznie zmęczeni trudami podróży i organizacją obozowiska.

Po porannej kawie podchodzę do wędek by zobaczyć czy wszystko dobrze i bach jedzie, zacinam i w podbieraku ląduje mały karpik.

foto5

Koło południa przewozimy zestawy i delektujemy się pięknym słoneczkiem, ponieważ ryby w dzień nie chcą z nami współpracują.

Hej, hej z małym wyjątkiem w południe ja mam branko, ale co, jak zwykle nie ma mnie przy wędkach. Bo właśnie jestem na wodzie w poszukiwaniu nowych miejscówek. Swinger a to w górę a to w dół a ja niczym Otylia w swoich najlepszych czasach w expressowym tempie dopływam do brzegu i nawet w uszach mam historyczny komentarz Tomasza Zimocha. Wyskakuję z pontonu i dopadam do wędki …. za późno na chod rigu płetwal karpiowy nie zapiął się L -  jak pech to pech. Trudno, może następnym razem.

Nadchodzi wieczór  Mar robi znów grilla serwując pyszny boczek, kurczaka, bagietki z czosnkiem i masłem oraz pyszne pieczarki, które do smaku na talerzu zalewamy cacykami i harissą zrobioną przez żonę Nanusa, mówię Wam niebo w gębie do tego whisky z colą i człowiek jest w siódmym niebie. Tak upływa nam miło czas aż ciszę przerywa sygnalizator Nanusa, ryba wzięła z pod drugiego brzegu. Po długim holu który praktycznie przebiegał bardzo spokojnie, myśleliśmy, że to znów jakiś mały bączek, ale jakieś 15m od brzegu ryba muruje i nie można jej oderwać od dna, szybka decyzja płyniemy po jakiś 10 minutach walki na pontonie w ciemności w podbieraku ląduje piękny sum 16.3 kg to Jego nowe PB.

foto6

 

foto7

Z kulinarnego obowiązku dodam, że ów sum był wyborny. Krzysiu – właściciel jeziora zrobił go po mistrzowsku. Magda G. nie podskoczy a nawet sam Wojciech Modest ze swoją gwiazdką Michelin się chowa. Rybka o głębokim smaku, przez które delikatnie czuć było aromat cytryny a w podniebienie uderzała nas przyjemna moc pieprzu i cebulka na skórce suma z lekką nutką dekadencji smacznie dopinała całość kulinarnego orgazmu.

Ta noc należy do Nanusa około godziny 2 jest potężny odjazd na jego kiju, niestety mój przyjaciel zaniemógł i nie reaguje twardo śpi, wybiegłem z namiotu, zaciąłem i jest siedzi, po kilku minutach wołania wręcz krzyczenia wyłazi z namiotu, oddaje mu kij i płyniemy, po odplątaniu karpia z lili w które zdążył się wbić w podbieraku ląduje karp ok 11kg.

foto8

Tej nocy doławiam Ja jeszcze niewielkiego karpia, którego już nie fotografujemy.

Rano nasz nadworny kucharz Mar szykuje jajecznicę szefa kuchni, którą wywalił na trawę jak prawie dochodziła ale i tak była bardzo dobra :).

foto9

foto10

 foto11

Do południa Ja i Nanus doławiamy po karpiku i znów wszystko cichnie.

foto12

foto13

U mnie plaża, nic się nie dzieje mimo odprawiania wszelkich znanych mi egzorcyzmów. Plucie przed oba ramiona też nie pomaga i nawet kłak ciotki Hogaty na nic. Koledzy czeszą ryby a ja siedzę  i moczę zestawy.

Nadchodzi wieczór, słonko zachodzi

foto14

 

i Nanus znów holuję karpia nieduży ale dzielnie walczy.

foto15

Ja też mam kolejne branie z pod drugiego brzegu ale ryba przy brzegu się spina i to niestety było moje ostatnie branie na tej wyprawie.

Jednak Nanus dalej szaleje jego dobra passa trwa w najlepsze tej nocy doławia jeszcze pełnołuskiego

foto16

 znów pobija swój nowy PB karpia łowiąc pięknego golca 13,88kg.

foto17

Może to nic nadzwyczajnego, ale jak to zrobił przeszło wszystko. Podszedł do wędek ruszył żyłką by sprawdzić czy sygnalizator włączony i w tym momencie pojechało, po wywiezieniu zrobił to samo na drugim kiju i znów odjazd to było wręcz niewiarygodne wyglądało jak by dzwonił do ryb a one od razu brały.

Niestety to są ostatnie ryby tej zasiadki zmienia się diametralnie pogoda, wieje silny wiatr, pada deszcz i spada ciśnienie, taka paskudna pogoda trwa całą dobę.

Mały eksces na moim stanowisku koło godziny 15. Branie na wędce wywiezionej w przesmyk w trzcinach. Ryba jednak bardzo bystrze owinęła żyłkę w 4 kępy roślin i z łatwością uwolniła się z haczyka a ja zostałem znowu z niczym.

Środowy ranek wita Nas pięknym słońcem co strasznie cieszy bo spakowaliśmy się na sucho.

Podsumowując zasiadka bardzo udana, woda urokliwa, połowiliśmy trochę rybek które nie wszystkie były fotografowane i opisane, było kilka spinek i dwa leszcze Nanusa.

 Nanus powalił Nas na kolana ilością złowionych ryb, pobił swoje dwa PB na tej zasiadce, ale niestety wszystko co dobre szybko się kończy i trzeba wracać do domu, ale na pewno wrócimy na jezioro Długie w przyszłym roku .

 

Z Gangsterskimi Pozdrowieniami

Piotrass30 i Mar

Dodatkowe informacje

We use cookies to improve our website and your experience when using it. Cookies used for the essential operation of the site have already been set. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

I accept cookies from this site.

EU Cookie Directive Module Information