bo gangster brzmi dumnie

Jesienny szturm Gosławic

Ocena użytkowników:  / 6
SłabyŚwietny 

foto5

W Październiku wraz z Nanusem postanowiliśmy wybrać się na Gosławice, po krótkim telefonie do Pawła zarezerwowaliśmy stanowisko numer 14 w terminie 12-15 październik.

 

 

Pełni nadziei i wielkich oczekiwań z niecierpliwością czekaliśmy dnia wyjazdu, zbieraliśmy informacje co się dzieje na łowisku czy biorą na co i gdzie, jaka ma być pogoda itp., tak mijały kolejne dni do upragnionej zasiadki.

Wreszcie nadszedł ten dzień 12 październik – niedziela, samochód spakowany dzień wcześniej, poranne śniadanko z rodzinką i w drogę.

Na miejscu meldujemy się o 11:30, ze stanowiska kończą się zwijać poprzednicy, którzy jako stali bywalcy tej wody nie napawają Nas dobrymi wiadomościami, coś tam połowili ale bez szału.

Zabraliśmy się za rozkładanie całego majdanu, przygotowanie zestawów do wywózki. Czas mijał nieubłagalnie, pogoda była wspaniała jak na październik cieplutko temperatura prawie 20 stopni, wreszcie się udało około godziny 15:30 zestawy były już w wodzie i nastał błogi czas odpoczynku i oczekiwania.

foto1

Zjedliśmy obiadek i siedząc wygodnie w fotelu popijając  whyski z colą delektowaliśmy się zachodem słońca i ciepłym wieczorem.

foto2

foto3

Do pełni szczęścia brakowało tylko upragnionego piiiiiiii, którego niestety się nie doczekaliśmy, około 23:00 poszliśmy spać.

W nocy nic się nie dzieje, ranek budzi nas pięknym ciepłym dniem, jak zwykle poranna kawa, która na rybach smakuje wyśmienicie, przewozimy zestawy, próbujemy coś pokombinować, niestety nadal nie możemy doczekać się brania. Pozostaje Nam popijać whyski i cieszyć się piękną pogodą, siedząc wygodnie w fotelu obserwujemy wodę i łabędzie, które wyżerają nam wszystko z pod markerów.

foto4

Niestety kolejna doba mija bez brania i mimo usilnych prób nie możemy skusić żadnego miśka by wylądował na Naszej macie.

Wtorek wita Nas zmianą pogody, silnym wiatrem i deszczem co napawa optymizmem że coś się wreszcie zadzieje na naszych sygnalizatorach.

foto5

Dzień mija spokojnie o godzinie 20:00 mam pierwszy odjazd wsiadamy na łódkę w strugach deszczu, ciemności, płyniemy, adrenalina wrze po tylu dniach posuch wreeeeeszczie doczekaliśmy się brania, wyplątujemy żyłkę z roślinności, krótki kontakt i trach ryba się spięła dobrze wiecie co się wtedy czuje, jednak po zwinięciu zestawu zupełne zdziwienie przypon z plecionki Korda n-trap równiutko obcięty, w głowię kłębią się myśli dlaczego nowy przypon sprawdzony i taka niespodzianka, a może sum, co jest? Niestety nie dowiemy się już tego. Nie poddaje się w strugach deszczu płyniemy z powrotem szybko montuje nowy zestaw i wywożę. Nie mija godzina i znów mam piękny odjazd, płyniemy, deszcz leje, ryba zaparkowała w korzeniach około 20 minut próbujemy ją uwolnić ale nic z tego, zmuszony jestem obciąć zestaw. Czuję się fatalnie drugie branie i kolejne porażka, jakaś masakra myślę sobie, ale nie poddaję się montuję zestaw i na wodę – czekamy ale do 23:00 nic się nie dzieję idziemy spać.

Po 24:00 jest branie u Nanusa myślę sobie dobrze jest, wyskakuję z namiotu by pomóc towarzyszowi doli i niedoli J. Wsiadamy do łodzi i płyniemy, krótka walka i jeeeeeest w podbieraku pierwszy karp zasiadki - wreszcie Karp waży ponad 9kg ładujemy go do wora by w dzień zrobić ładne zdjęcie.

foto6

Wywozimy zestaw i kładziemy się spać. Około 2:00 znów budzi mnie dźwięk sygnalizatora Nanusa, Nanus postanawia holować rybę do pomostu co mu się udaje i nieduży, ale piękny lampasik ląduje w podbieraku.

foto7

Wracamy do namiotów, nie mogę usnąć w głowie kłębią mi się myśli co robię nie tak, czy limit szczęścia już wykorzystałem – zasypiam.

O 6:00 wreszcie budzi mnie moja centralka, płyniemy, serce wali jak oszalałe w głowie kłębią się myśli by znów nie spieprzyć brania. Po 10minutowej walce na wodzie ryba ląduje w podbieraku jeeeeeest pierwszy Mój karp z Gosławic, waga wskazuje ponad 10kg.

foto8

Wywożę zestaw i kładziemy się jeszcze spać ponieważ Nasza zasiadka dobiega końca i do południa trzeba się zwinąć.

Śpimy do 8:30 kawa z szybkim śniadaniem i powoli zaczynamy się pakować, naglę znów słyszę mój sygnalizator biegnę prawie wywaliłem orła na śliskim i  mokrym pomoście ale jest, płyniemy i w podbieraku ląduje Mój drugi gosławicki karp, waży ponad 8kg,

foto9

korzystając z okazji, że karp Nanusa czeka w worku robimy zdjęcie z dubletem.

foto10

Wywożę zestaw po raz ostatni i wracamy do pakowania klamotów, robimy sobie jeszcze pamiątkową fotę na pomoście

foto11

i dalej składamy Nasz karpiowy dobytek. Szczęśliwi i zmęczeni ostatnią nocką pakujemy się bo niestety trzeba wracać do domu.

Zostały już tylko wędki, odnoszę ostatni klamot do auta i słyszę że jedzie rozglądam się – mój podnoszę kija i płyniemy po około pięknej 15minutowej walce gdzie ryba ciąga Nas po wodzie udaje podebrać się pięknego golca. Jest to największa ryba tej zasiadki  11,880kg żywej wagi.

foto12

I tak co piękne szybko się kończy, zmęczeni ale szczęśliwi wracamy do domu do swoich kochanych rodzin i codziennych obowiązków.

Z gangsterkimi pozdrowieniami Piotrass.

Gosławice 12-15.10.2014r

Dodatkowe informacje

We use cookies to improve our website and your experience when using it. Cookies used for the essential operation of the site have already been set. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

I accept cookies from this site.

EU Cookie Directive Module Information