bo gangster brzmi dumnie

Gangster kontra Szmaragd – jesienne potyczki

Ocena użytkowników:  / 3
SłabyŚwietny 

Wraz z moim Przyjacielem Wojtkiem (Nanusem) a za razem kompanem karpiowych wypraw wybraliśmy się we wrześniu na Szmaragdowy Staw by zmierzyć się z jego mieszkańcami, odpocząć od zgiełku i natłoku codziennych spraw.

13

 

Termin ustalony był już wcześniej koniec września, urlopy załatwione i wszystko uzgodnione – jedziemy.

Czas dłużył się niemiłosiernie ale wreszcie przyszedł upragniony dzień, szybkie pakowanie, po żegnanie z rodzinką i pędzimy, Szmaragd ze swoimi mieszkańcami czeka.

Pełen nadziei, jadę, na miejscu mam spotkać się z Wojtkiem, podniecony nie mogę się doczekać bo ten rok nie obfitował w zasiadki u mnie była to trzecia wyprawa na ryby. Praca oraz obowiązki rodzinne nie pozwoliły na więcej – samo życie.

Droga mija szybko i spokojnie przy dźwiękach O.S.T.Ra, dwie godzinki i jestem na miejscu, równocześnie dojeżdża Wojtek.

Nasze stanowiska 8 i 9 gotowe czekają na nas pogoda jak na koniec września letnia temperatura podchodzi pod 30 stopni, upał niemiłosierny a tu trzeba się rozpakować, ale lecimy z zapałem pot leje się po d…e, rozkładamy cały majdan by jak najszybciej wywieź zestawy i usiąść w cieniu na fotelach ze szklaneczką zimnej whisky.

Około godziny 14 kije w wodzie obóz rozstawiony my zmęczeni ale szczęśliwi po orzeźwiającej kąpieli siedzimy w fotelach ze szklaneczką błogiego napoju i delektujemy się przyrodą.

1

2

 

Niestety pierwsza doba mija bez brania obserwujemy spławy karpi ale nic nie bierze kombinujemy trochę z zestawami bo na włosie sprawdzone przynęty Naszego rodzimego producenta firmy Invader.

Dopiero drugiej nocy Wojtek doczekał się brania i wyciągnął ładnego karpika około 5kg nie robiliśmy zdjęć, szybka wywózka i do łózka, jednak nie na długo bo ze snu wyrywa mnie moja centralka, zacinam i jest siedzi czuję coś dużego, nie mogę oderwać go od dna a on jak lokomotywa płynie w drugi koniec zbiornika wędka pracuje, kołowrotek oddaje żyłkę i … luz spiął się myślę sobie, ściągam zestaw patrzę i oczom nie wierzę przypon pękł, zły na siebie montuje drugi zestaw i wywożę. Niestety już nic się nie działo, ale te dwa brania wypracowaliśmy na kulki Invadera Kaligula.

Dzień mija na lenistwie i kąpielach, oraz oglądaniu pięknych spławów. W nocy znów sprawdza się Kaligula, Wojtek wyciąga pięknego karpia około 11kg

3

4

Niestety co dobre szybko się kończy, przyszedł dzień wyjazdu, po śniadanku zaczynamy składać Nasze klamoty i szykujemy się do domów, gdy nagle u mnie potężny odjazd na kiju z Kaligulą na włosie piękny hol i na macie ląduje największy misiek zasiadki – około 12kg żywej wagi pięknego ciemnego karpia ze Szmaragdowego stawu.

5

6

Tą właśnie piękną rybką zakończyliśmy Nasz wrześniowy wypad nad Szmaragdowy staw, rybki może nie dopisały tak jak chcieliśmy ale baterie naładowane i można wracać do codzienności życia, tym bardziej, że kolejna zasiadka nad tą urokliwą wodą już w październiku.

Październik przyszedł bardzo szybko i już pakowaliśmy się na kolejną zasiadkę. Droga minęła w deszczu ale na szczęście z dobrym polskim hip hopem rozbrzmiewającym w głośnikach, więc w dobrym humorze dojechałem na miejsce gdzie czekał już na mnie Wojtek.

Szybkie rozkładanie namiotów bo deszcz wisiał w powietrzu i wywożenie zestawów, koło południa siedzieliśmy już w cookhouse jedząc pyszne pierogi z kapustą i popijając kawę.

Niestety nic się nie działo ranek obudził Nas piękną, zimną jesienną pogodą, woda parowała i mgła wdzierała się na brzeg.

Gdy mgła opadła ukazały się nam piękne jesienne widoki

7


8

9

w oczekiwaniu na branie zbieraliśmy grzyby przy naszym obozowisku

10

11

Rozglądając się po łowisku

12

szukaliśmy aktywności ryb, ale niestety woda była martwa, było zimno, wilgotno i nieprzyjemnie, ale wierzyliśmy w kulki na włosie sprawdzona Kaligula i Atylla od Invadera i czekaliśmy na branie.

I doczekaliśmy się a właściwie Wojtek (ostatnio jak zwykle pierwszy ) złowił pięknego ciemnego karpia

13

po sesji rybka wraca do wody

14

15

oczywiście skusił się na Kaligulę.

Przerobiliśmy wszystkie kije i na włosach wylądowała Kaligula z fioletowym popkiem tego samego smaku i to było to, Wojtek łowi kolejną rybkę z tego samego kija

16

rybka oczywiście wraca do wody.

17

Zostaje Nam ostatnia noc Ja jak zwykle w ostatnim czasie bez ryby, nawet bez pika.

Koło 23 idziemy spać by wyspać się przed powrotem do domu.

U mnie noc mija spokojnie, Wojtek doławia swoją trzecią rybę, Misiek oczywiście z tego samego miejsca co pozostałe i na bałwanka z Kaliguli

18

była to największa rybka zasiadki miała coś koło 13kg.

Po sesji zdjęciowej, poranna kawa, śniadanko i koło godziny 10 zaczynamy się pakować, gdy obóz spakowany, jest u mnie szalony odjazd i mam rybę tej zasiadki. Oby tylko się nie spięła bo była perspektywa powrotu o kiju ale jest, spokojny hol i Wojtek perfekcyjnie podbiera, jest około 10kg ale cieszy niezmiernie.

19

 

20

Spakowani wróciliśmy do domu i swoich kochanych rodzin.

Serdecznie chciałem podziękować mojemu Przyjacielowi Wojtkowi za kolejną wspaniałą wyprawę.

Z gangsterskimi pozdrowieniami

Piotr Hertmanowski ( Piotrass)

Dodatkowe informacje

We use cookies to improve our website and your experience when using it. Cookies used for the essential operation of the site have already been set. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

I accept cookies from this site.

EU Cookie Directive Module Information