Gosławice rodzinnie

Ocena użytkowników:  / 0
SłabyŚwietny 
Jak co roku , „Gangsterzy" i ich rodziny zbierają się na zasiadce rodzinnej z małżonkami i dziećmi.
Tak tez stało się w tym roku.
Łowisko jakie wybraliśmy to Gosławice ze względu na zaplecze sanitarne i bliskość dojazdu.

 

 

 

Dodatkowo od bigcarpzone.pl otrzymaliśmy kilka produktów firmy

BAIT MATTERS  w celu przetestowania, więc wyzwań było więcej : nie zanudzić rodzinki i połowić w spokojnych warunkach.
Tuż po przyjeździe rozpoczęliśmy od rozbicia obozowiska , ponieważ pogoda nie była jednoznaczna i mogliśmy się nie mile rozczarować rozpakowując mokre rzeczy , o niezadowoleniu naszych żon nie wspomnę.
Na szczęście wypogodziło się i upał mieliśmy już do końca zasiadki.
Po ustawieniu stanowisk rozpoczęło się to czego nie lubię najbardziej , no może pakowania i powrotów nie lubię jeszcze bardziej od sondowania , ale wiem że to jedna z najważniejszych czynności.
Potem wywózka i oczekiwanie .
Stanowiskami podzieliliśmy się w sposób rodzinny , czyli tam gdzie najwięcej kobiet to najbliżej sanitariatu , Krzysiek dostał nr 2 czyli płytka woda , Tomek nr 3 , ja nr 4 woda głęboka , i wreszcie Darek nr 5 znowu na płytkiej.
Produktów BAIT MATTERS mieliśmy nie za dużo , więc postanowiliśmy z Krzyśkiem rozdzielić je między siebie by móc przetestować je na różnych głębokościach.

Czwartkowy dzień minął praktycznie bez atrakcji, jeden karpik około 5 kg , ale czego mieliśmy się spodziewać po tym jak kilka godzin po stanowiskach pływaliśmy łódkami sondując i wywożąc zestawy.


Piątkowy poranek zaczął napawać optymizmem na stanowisku nr 2 ryba , mała ale zawsze i najciekawsze było to ,że nie na nasze sprawdzone kulki , ale na nowe od chłopaków z

big carp zone.


Czyżby rzeczywiście były to kilery ? Mnie przekonać ciężko bo w cudowne kulki nie wierzę.
Ogromne wahania Ciśnienia , bardzo wysoka temperatura i wieści z innych łowisk były dla nas przygnębiające . Ryba nie żerowała .
Ach zapomniałbym , atrakcje były, rozpoczęcie EURO 2012 i mecz Polska-Grecja , ponieważ to zasiadka rodzinna, telewizor też być musiał i patrząc na sytuację podczas meczy nie wiedziałem czy to był dobry pomysł , bo Darek prawie dostał wylewu.


Dobrze ,że mieliśmy wspaniałego szefa kuchni, który rozładowywał atmosferę serwując same przysmaki.


Minęły dwa dni a my mieliśmy tylko 4 małe ryby na 12 wędek .
Oj , szumnie to nazwałem „ mieliśmy" , ryby łowił tylko Krzysiek i Darek ( czyli płytka woda) , ale za to byliśmy przy „narodzinach" nowej karpiarki .
Tak, łowienie bardzo spodobało się Małgosi małżonce Krzysia i chyba od tego momentu jego hobby znacznie zdrożało , ale cóż powinien był to przewidzieć.


Unikając upalnego słońca doczekaliśmy niedzielnego poranka czyli dnia wyjazdu , ale to nie był koniec naszej przygody bo Krzysiek pokazał klasę i wyjął jeszcze dwie ryby 8 i 12 i o dziwo na testowane produkty.


Czy to przypadek , sam nie wiedziałem co o tym myśleć .
Jedno jest pewne.

Zabieram kulki BAIT MATTERS na następną zasiadkę i zobaczymy jakie efekty będą na innej wodzie , o czym na pewno wam napiszę w innej relacji.

 

Pozdrawiam Maciej Drwal

Komentarze   

 
#2 Maciej Drwal 2012-06-14 21:15
A ja martwię się o Krzysia , czy on podoła :lol:
 
 
+1 #1 kamyk65 2012-06-14 21:13
Fajnie Gosia tuli karpia, gratuluję udanego wyjazdu :-)
 

Dodatkowe informacje

We use cookies to improve our website and your experience when using it. Cookies used for the essential operation of the site have already been set. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

I accept cookies from this site.

EU Cookie Directive Module Information