„Mistrz nocnego pływania…”

Ocena użytkowników:  / 1
SłabyŚwietny 

 Patrzę na telefon 5:05 16 maja 2012 co jest grane? czemu ja nie śpię? po chwili dociera do mnie że to dziś…. Dziś jest 16 maja…. to dziś jadę na Lesieniec.!!!!

Wstaje cicho .. aby nie obudzić Żony i dziecka,   szybkie śniadanie mocna kawa lekko śpiący schodzę po schodach   po kilku chwilach siedzę już przygotowanym i zapakowanym wcześniej aucie.

 

Zaczynamy......

 

 

Lesieniec to prywatne łowisko położone mniej więcej 40 km od Wrocławia. Z północnych krańców Łodzi (Teofilów) mam pod sama bramę równo 170 Km. Dojazd do samego Łowiska zajmuje mi około 3 godziny jadę przez Pabianice, Sieradz, Złoczew potem na Wrocław. W miejscowości Gaszewice skręcam w prawo w żwirową drogę i po około 400 metrach widzę „bramę”. Jestem wcześniej, dzwonię do właściciela   po kilku chwilach z pięknego młodego lasu wyłania się postać w moro to Roman opiekun łowiska który otwiera mi bramę i „prowadzi na łowisko”. Po przejechaniu około 1 km jestem już nad wodą. Stanowisko numer siedem   to tam będę łowił.

Samo łowisko to 5 hektarowa woda położona na dużym ogrodzonym ternie.   Całość otacza piękny las. Populacja ryb w łowisku to około 200 karpi.

Koło 10 zaczynam rozpakowywanie klamotów mam ich sporo jak każdy karpiarz. Moja biedna fabia aż „jęczy” pod ich ciężarem ponton, łóżko, namiot czyli karpiowy standard… itd… Stanowisko numer siedem na którym mam przyjemność łapać jest idealne na kilkudniową zasiadkę. Dużo miejsca na brzegu (spokojnie zmieszczą się 2 osobowe namioty… dookoła młode brzózki BAJKA!). Koło godziny 13 po zniesieniu sprzętu i rozłożeniu klamotów pompuje ponton i po uprzedniej jego dezynfekcji przez Romana zaczynam pływanie z echosondą. Po prawej, na samym krańcu łowiska jest ładna zatoka po lewej trzciny. Dno mało zróżnicowane płytko, nie ma mułu jest trochę roślin. Rozpoznanie i sondowanie zajmuje około 30 min wybór pada na trzciny i zatokę po chwili stawiam markery. Delikatnie nęcę obszar łowiska pelletem i kulkami . Szykuje tez łowisko dla kolei Macka który ma przyjechać następnego dnia.

 

Zestawy w wodzie lądują koło godziny 15 łowię na dwie wędki . Strategia łowienia to mały worek z peletem i kulkami. Godzina 17 ufff wszystko zrobione, siadem pierwszy raz w fotelu… dzwoni Kamyk któremu zdaje relacje mam też czas na dłuższa pogawędkę z domem.

Tymczasem   na łowisku ustaje wiatr, wpatruję się w wodę w „magicznej zatoce” cisza nie ma bomblowania nie ma spławów. Jakieś 100 metrów w lewo w pasie trzcin widać pojedyncze spławy które nasilają się wraz z odległością od mojego stanowiska. Postanawiam wywieść jeszcze raz „trzcinowy zestaw” zmieniam   kulkę na „hak” wędrują dwa demony jeden większy tonący i mały pup –upik. Po wywózce mam czas na rekonesans i spacer po łowisku.

Lesieniec to tak naprawę 6 stanowisk (nie liczę stanowiska numer 1) mieszczących 2—ch karpiarzy. Woda to prostokąt z pasem trzcinowisk   w środkowej części. Według mnie najciekawsze miejsca stanowiska 3,4,5 i 7 dają one bowiem wiele możliwości łowienia. 3,4, 5 to bankowe trzciny a 7   ciekawa zatoka. Woda jest niezwykle urokliwa, naprawdę panuje tam cisza i spokój a ogrodzony teren zwiększa poczucie bezpieczeństwa.

Po spacerze i kolacji udaje się na spoczynek około 6:30 budzi mnie dźwięk mojego Foxa jest…..   Bez namysłu z prędkością francuskiego pociągu TGV jestem przy kijach .. zacięcie siedzi. Tak trzciny i moja demoniczna kulka…. Po 10 minutowych holu ryba ląduje w podbieraku. Piękny pełnołuski Karp z trzciny. Jestem zadowolony kolega ze stanowiska obok robi zdjęcie. Rybka wraca do wody jest pierwszy mały sukces. Mały bo ryba nie przekracza 10 kg ale jednak jest !

 

 ”pierwszy karp z lesieńca”

 

Przewożę zestawy i czekam na Kamyka który przyjeżdża koło 12 . Po krótkim rekonesansie Maciek siada po prawej stronie i wywozi w trzciny. Kolejne godzinny mijają na rozmowach i na małej wieczornej degustacji, martwi nas trochę brak brań i całkowity spokój w wodzie. O dziwo „trzciny” czyli stanowiska 3,4 i 5 łowią…. Czyżby Klątwa kolegi MaRa dawała się nam we znaki??   Pamięcią wracamy do zeszłego sezonu…. Owa klątwa rzucona ad hoc przez kolegę MaRa spowodowała całkowity zanik brań na kilku zasiadkach…  :)

 

Następnego dnia po konsultacji z opiekunem wody postanawiamy sprawdzić stanowisko nr. 5 przeniesienie „majdanu” zajmuje nam około 3 godzin. Wybieramy stanowiska w przesiekach między trzcinami. Taktyka łowienia ta sama trochę pelletu i kulki nic nie zmianiamy. Ja zmieniam jedynie przynętę na włos idze halibut z truskawką. Kamyk zakłada kulki Karla Nikla. Nie mija godzina i jest.. piękny odjazd z przesieki na mojego lewego kija po kilku chwilach minutach na macie ląduje przeszło 10 kilogramowy karp.   Stwierdzamy zgodnie, ze klątwa nie działa.

 

W nocy Maciek łowi 11 kg karpia którego nazywamy „pudzian” ( jest tak silny).

 

Łowiny dalej… wywożę wszystkie wędki w całkowitych ciemnościach. Odnajduje łowiska w trzcinach kolega Maciek tytułuje mnie „mistrzem” ,mistrzem nocnego pływania :)

Nocne pływanie się opłaca Maciek doławia kolejnego karpia ja   też mam potężny odjazd ale ryba spina się w trzcinie. Następnego dnia rano łapie pięknego karpia pełnouskiego na moją ulubioną kulkę( sk 30) rybka jest spora po zważeniu trafia bezpiecznie do wody. „Pełnołuski” jest ostatnim karpiem którego udało się złowić podczas naszej zasiadki na Lesieńcu, niestety musimy już wracać do domu.

W tym miejscu chciałem serdecznie podziękować mojej Małżonce Ewelinie za to, że mogłem spędzić kilka dni nad wodą oraz Koledze Maćkowi ( Kamykowi) za doborowe towarzystwo.

Podsumowując łowisko Lesieniec mogę polecić zarówno poczatkującym fanom karpiowania jak i bardziej zaawansowanym zawodnikom. Informacje oraz mapkę zbiornika znajdziecie na stronie www.lesieniec.pl jest tam też galera zdjęć z łowiska.

 

Z Gangsterskim pozdrowieniem Tomasz Florczak

Komentarze   

 
#8 Jarek W. 2012-06-21 13:04
Maćku, dziękuję. W domu odbiorę pocztę i odczytam wiadomość.
A jeśli ktoś potrzebuje "szczegółowych" informacji na temat Lesieńca to zapraszam na PW :)
 
 
#7 Maciej Drwal 2012-06-21 13:00
Jarek W - odpowiedź odnośnie artu. i hasła wysłałem Ci pocztą.
 
 
#6 Jarek W. 2012-06-21 12:16
Witam,
nie pamiętam hasła do swojego konta (wolson), stąd mój wpis jako gość.
Zasiadeczki gratuluję szczerze choć jestem bardzo zaskoczony, że nie połowiliście na st 7.
Ale do rzeczy. Jak zapewne wiecie (albo i nie) to ja administruję stroną Lesieńca. W związku z tym mam ogromną prośbe - czy jest szansa na wyrażenie zgody na skopiowanie relacji i wstawienie jej na stronę łowiska? Jeśli tak, to również poprosiłbym o zdjęcia z Waszej galerii bez znaku wodnego - chętnie umieszczę je w galerii na stronie łowiska.
Złapiecie mnie również na forum karpiowym pod nickiem "wolson" - to w razie czego.

PS Tomku, jechałeś dłuuugą drogą. Ja z Teofilowa pod bramę łowiska mam dokładnie 154 km :) Tylko ja jeżdżę przez Szadek, Wartę, Błaszki, Syców i krajową ósemką jadę jedynie 10 km.

Pozdrawiam

Jarek
 
 
#5 kamyk65 2012-06-19 21:43
Cytuję Tomasz Florczak:
Kamyk zasady są po to aby je lamać :)


szczególnie w karpiowaniu ;-)
 
 
#4 Kamil Spławski 2012-06-19 21:08
Gratulacje Panowie :-)
 
 
#3 Tomasz Florczak 2012-06-19 20:55
Kamyk zasady są po to aby je lamać :)
 
 
#2 kamyk65 2012-06-19 20:47
Fajnie ci wyszło, muszę powiedzieć że nie wytrzymałem i złamałem kolejne zasady obowiązujące na Lesieńcu czyli na stanowisku nr 1 nie można złowić ryby :lol:
i 2 zasada tam tylko królują śmierdziele info już wkrótce :lol:
 
 
#1 Adam 2012-06-19 20:11
Panowie Brawo,piękny skrót zasiadki,super fotki.
 

Dodatkowe informacje

We use cookies to improve our website and your experience when using it. Cookies used for the essential operation of the site have already been set. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

I accept cookies from this site.

EU Cookie Directive Module Information