Samotny Wilk McQuade…..

Ocena użytkowników:  / 0
SłabyŚwietny 

Gosławice..... a właściwie Gospodarstwo Rybackie Gosławice położone jest niedaleko Konina niespełna 1,5 godziny jazdy autostradą z Łodzi.

 


Samo łowisko to 38 hektarowy zbiornik położony z dala od zabudowań. Porośnięty trzciną i otoczony od wschodu pięknym lasem prezentuje się bardzo okazale.

Do dyspozycji karpiarzy jest 20 pomostów a właściwie platform na których mamy możliwość rozbicia 2-ch pokaźnych nawet rozmiarów namiotów. Wielkim atutem Gosławic, prócz oczywiście rybostanu o którym w karpiowym „świadku" krążą już legendy jest zaplecze. Każdy karpiarz ma do dyspozycji łódkę oraz możliwość korzystania z rozbudowanego zaplecza sanitarnego. Co do rybostanu spotkanie z „rybą życia" nie należy tutaj do rzadkości.


Wyżej wymienione fakty jak i sentyment do tej wody sprawiają, że w dniach 15-18.09.2012 postanawiam wybrać się na zasiadkę. Tuż po rezerwacji stanowiska u Pawła ( wybieram stanowisko numer 10 ) zastanawiam się czy dziesiątka będzie przysłowiowym strzałem w dziesiątkę ??
Przychodzi dzień wyjazdu, auto od dwóch dni stoi spakowane w garażu trochę już „przeszło" zapachem halibuta, ale co tam w końcu to auto karpiarza 
Na miejscu jestem koło 7:30 w sobotę, wita mnie kiepska „pogoda". Nie ma słońca oznacza to, że będą problemy ze znalezieniem dobrych miejsc na położenie zestawów. Jednak w tej chwili nie myślę o tym.... Wita mnie kolega z klubu - Darek wytrawny karpiarz z Gniezna „Gangster". Szybka kawa, wymiana zdań, trochę plotek... jadę na swoje stanowisko.
10-tka .. upragniona 10-tka! Tyle na nią czekałem.... jestem tu.... Gosławice czuje, że żyje..... ilu ludzi może robić to co kocha w tym momencie myślę? Ale mam szczęście...

 

Grzebię się, rozkładam, znowu się grzebię... oj wyszedłem z wprawy.... pływam. Warunki atmosferyczne nie rozpieszczają mnie strasznie wieje, ciężko wysądować dno. Po pięciu godzinach (dopiero) zestawy wywiezione. Wybieram dwa miejsca w „zielsku" i jedno pod „drutami" w odległości 200 metrów od brzegu.

Do wody leci na dzień dobry 10 kg peletu aller aqua, kilogram kulek o smaku muszli serii Top edition TB oraz 2 kg pelletu kryll i łosoś również TB.

Czekam... na stanowisku układam wszystko starannie, podbierak na łódkę w razie brania musi być gotowy, latarka przy moim podzie druga w namiocie. Wszystko musi być dopracowane i dopięte na ostatni guzik. Przychodzi wieczór, potem noc. W nocy słyszę straszny hałas to u Darka..... potężny odjazd na lewego kija. Wychodzę z namiotu, Darek na wodzie, wędka wygięta w pałąk po 10 minutach jest - PERSONAL BEST! Piękny karp o masie 19,20 KG. Rano zadowolony łowca wypuszcza złowionego karpia. Gratuluje Darkowi w między czasie dzwoni MaR: Jak tam??? Mówię: u mnie nic u Darka 19,20 kg .. po drugiej stronie słyszę: No jasne!!!! ryba idzie do wędkarza....
Na łowisku zmienia się pogoda zaczyna wychodzić słońce Darek pakuje się do domu a ja zostaje sam zdany tylko na właśnie doświadczenie. Zaczynam kombinować. Szukam miejsc żerowania karpi pływam, nęcę. Wieczorem na łowisku robi się cisza po zmroku słychać spławy, kładę się spać.
Budzi mnie pisk sygnalizatora wyskakuje do brania, zacinam siedzi! Szybka akcja i już płynę po rybę. Zaplątana w zielsko mimo wszystko ląduje w podbieraku! VICTORIA!!! Pierwsza ryba!!! ja w łódce na środku Gosławic, fajnie tylko jak wrócić do brzegu przecież nic nie widać ?  po dobrym kwadransie pływania jestem na pomoście.
Dałem radę!!! Niczym samotny Wilk McQADE!!!

Następny dzień wita mnie pięknym słońcem. Obserwuje oznaki żerowania, ryba jest na środku, widać spławy, u mnie w łowisku natomiast cisza. Mam czas na napawanie się tą „ciszą" tak mijają kolejne godziny.
W nocy potężny odjazd kończy się zerwaniem żyłki. Ryba jest tak silna, że nie mogę jej zatrzymać, lekko podłamany kładę się spać. Następnego dnia całkowicie zmieniam taktykę daję wędki na prawo, zaobserwowałem tam wcześniej oznaki żerowania karpi. Nęcę pelletem i czekam. 30 minut i pip piiiii PRAWA JEDZIE! Po 20 minutowym holu z łódki karp jest mój piękna pełna łuska!

Po 30 minutach na macie leży następny karp.

W ciągu godziny łowie jeszcze 3 sztuki w przedziale 8 -13,5 KG.

Podczas mojej samotnej zasiadki na Gosławicach złowiłem w sumie 6 karpi większość ryb wzięła na tzw. „śmierduchy". Nęciłem głównie pelletem Kryl i łosoś 12 mm oraz ultra fish pelletem 10mm. Do mojego „małego sukcesu" przyczyniła się z pewnością moja ulubiona kulka SK30 firmy Star Baits moczona w specjalnej zalewie której receptura pozostanie moją tajemnicą.

Ze wszech miar jakże udany gosławicki wyjazd skłonił mnie również do pewniej refleksji. Gosławice to specyficzna woda, ucząca pokory. Aby osiągnąć na niej sukces prócz odrobiny szczęścia i poświęcenia należy bacznie obserwować wodę oraz szukać miejsc żerowania karpi. Polecam to łowisko każdemu karpiarzowi który pragnie „sprawdzić się" na nie najłatwiejszej wodzie.

„Gdy jedziesz na samotną zasiadkę sukces należy tylko do Ciebie!!!"

 

 

Z gangsterskim pozdrowieniem

Tomasz Florczak

logo 02

Komentarze   

 
#3 kamyk65 2012-10-07 20:27
Najbardziej mi się podobają te trzy karpie leżące na pomoście zwłaszcza fajny jest ten ostatni :lol:
 
 
#2 Paweł Stępień 2012-10-07 20:01
Tomuś super relacja i udana zasiadka ;-)
 
 
#1 Jarek W 2012-10-04 22:22
Tomek, opis super, miło się czyta.
Pamiętaj .... maj 2013 :D
 

Dodatkowe informacje

We use cookies to improve our website and your experience when using it. Cookies used for the essential operation of the site have already been set. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

I accept cookies from this site.

EU Cookie Directive Module Information