Na Rybowie bez zmian - czyli porywista relacja z Zakończenia Sezonu Gangu Karpiarzy.

Ocena użytkowników:  / 0
SłabyŚwietny 

Rany czas wlecze się strasznie ślamazarnie dopiero wtorek 2 października, do środy rana jeszcze tyle czasu. 8 godzin w pracy jakoś przeleciało, wieczorem kilka rozmów z Pawłem Stępniem, człowiek robi wszystko, z oglądaniem telewizji włącznie aby w końcu nastała godzina zero.


Zasypiam... to chyba zbyt duże słowo.....
O 1:20 już nie śpię co tu robić do 3 :30 ?? Wytrzymuję półtorej godziny przewracając się z boku na bok. Mocne postanowienie - wstaję. Szybka kawa, spakowanie jedzenia i w drogę.
Patrzę na zegarek w aucie jest 3:45 przede mną 260 km.

Kilometry lecą, o 6:45 jestem już na Rybowie, piękna perspektywa 4 noce wędkowania na stanowisku nr 1, ech szkoda, że nie na 4.
Zaczynam rozkładanie całego majdanu : kije, ponton, na końcu namiot z wyrkiem i śpiworem.
Zdążyłem się rozpakować a nad wodę zjawiają się już Paweł, Kamil i Maciek zaraz za nimi
Sławek.
Gadka szmatka, ale czas brać się za robotę. Opływam swój rewir szukając ciekawych miejscówek. Zestawy już przygotowane i 3 kije szybko lądują w wytypowanych miejscach.
Chłopaki też w pocie czoła wywożą zestawy i ustawiają namioty.
Wieczorem siadamy do grilla, w czasie pieczenia kiełbasek branie na moim jednym z zestawów. Pędzę niczym Carl Lewis na swoje stanowisko zaraz za mną biegnie Paweł, wskakujemy do ponotonu i płyniem po rybę. Pan Karp uciekł w trzciny, jednak nie na tyle aby po chwili nie znaleźć się w podbieraku. Po udanym podebraniu ryby okrzyk radości Pawła przypominający odgłos godowy Lagothrixa lagothricha.
Zadowoleni spływamy do brzegu, karp waży 8,5 kg, Paweł robi kilka zdjęć po czym ryba wraca w doskonałej kondycji do wody a my do grilla.

 


Wieczór piękny, ciepły, my wtopieni w przyrodę rozkoszujemy się głośnymi spławami ryb. Trzeba było to słyszeć, bajka, ryby tańczyły nad naszymi zestawami ale brać nie chciały.
W czwartek pogoda od rana zaczyna się zmieniać a co za tym idzie wieje jak diabli.
Tu należy zauważyć, że to normalna rzecz na Rybowie tam zawsze mocno wieje.
Nad wodę przyjeżdżają Krzysiek z Rafałem i Darek z Zenkiem. Robi się już tłoczno.
Zakończenie sezonu nabiera wyrazistych kształtów. Humory dopisują wszystkim tylko ryby nie.
Dzień mija bez brania, po południu dojeżdża nowy Gangster, Adam zwany Dickensem a gdy już jest zupełnie ciemno na stanowisko nr 6 zjawia sie Kamil z kompanem, koło 18 zaczyna się wieczorek zapoznawczy z długimi rozmowami o karpiach i nie tylko. Wieczorem nad Rybowem rozpętuje się prawdziwy Armagedon, ludzie masakra, namioty fruwają, parasole się łamią a latarnie przewracają się. Czemu mnie to nie dziwi, w końcu na Rybowie nie jestem pierwszy raz i wcześniej już byłem świadkiem podobnych atrakcji.
O północy przybywa Kamyk czyli Maciek Kamiński, ale o tym dowiadujemy się dopiero rano bo i tak wczesniej już wszyscy spali znacz trzymali swoje namioty aby nie odleciały w siną dal.
Powracając do karpii to o 3 rano w piątek mam branie z tego samego miejsca co w środę na szczęście już tak nie wieje.
Tym razem Adama budzę głośnym krzykiem. Cała akcja z holem i podebraniem ryby nie trwa bardzo długo. Ryba w podbieraku a my do brzegu.
Karp ląduje w worku i czeka do rana aż zostanie uwieczniony na zdjęciach.


W piątek jako ostatni przybywa Maciek Drwal z kolegą na stanowisko nr 3.
Gang Karpiarzy w komplecie. O 12 zaczynamy małe zawody, nagroda jest tylko jedna za złowienie największej ryby.
Nagroda nagrodą ale karpie nadal nie chcą współpracować. Pogoda robi się coraz paskudniejsza, leje, wichura na dobre się rozkręciła. Dobrze że jest wiata na stanowisku nr 2 tam przynajmniej nie leci na głowę. Po południu zostajemy poczęstowani przez właścicieli łowiska pysznymi, jeszcze ciepłymi pstrągami wędzonymi - palce lizać.
Wieczorem siedzimy przy kawie i próbujemy poprawić sobie humor. Sobota rano znowu branie na lewym kiju, tym razem to ryba jest górą, szkoda.
Poranek nawet ładny ale już koło 11 pogoda wraca do normy... wszyscy wiecie co mam na myśli.
O 13:30 brania - lewy kij, ponton, ja i Kamyk na nim. Karp wchodzi głęboko w trzciny, środek pływający utyka w zaroślach a my razem z nim. Na szczęście ryba też jest zblokowana zielonym badylami. Jakimś cudem udaje mi się karpia nagarnąć ręką w pobierak. Jest nasz.
Na brzegu wielkie poruszenie bo Paweł ma piękne branie, które wyrywa go z popołudniowej, głębokiej drzemki. Po fachowym holu i sprawnym podebraniu karp ląduje w podbieraku. Szybkie ważenie i zdjęcia, waga wskazuje 10.4 kg. Piękna ryba.


Wracam do swojej sztuki, która w tym czasie odpoczywała w worku karpiowym. Maciek Drwal waży rybę - 6 kg, mniejsza ryba niż Pawła ale za to pełnołuska :).


Każdy z nas pełen nadziei oczekuje zbliżającej się nocy zwłaszcza, że dzien przyniósł brania, a deszcz leje to już prawdziwe oberwanie chmury, wiatr już nie wieje a dmucha - znowu koszmarna aura, ech to Rybowo.
Ostatnia noc mija ku naszemu rozczarowaniu bez pika.
Niedziela rano stoi pod znakiem pakowania się, na szczęście nie pada i co dziwne nawet słońce się pokazuje.
O 9 koniec potyczki, którą wygrywa Paweł wraz z Maćkiem Basiorem.
O godzinie 11 następuje uroczyste zakończenie zmagań z wręczeniem nagrody dla najlepszych.


Podsumowując od środy do niedzieli złowiliśmy 4 sztuki. Co jest wynikiem miernym jak na tyle dni łowienia. Na usprawiedliwienie mamy tylko dynamicznie zmieniającą sie pogodę oraz ciśnienie, które strasznie falowało i wariowało.
Może następnym razem wyniki będą zdecydowanie lepsze.
Aha i pamiętajcie zabierajcie śmieci po sobie.

Komentarze   

 
#7 krzysiekkortus 2012-10-22 21:25
Fajny art i fajna atmosfera. Rybki ... jak to na Rybowie raz lepiej raz gorzej ;-)
 
 
#6 Piotrass30 2012-10-21 13:22
MaR bardzo fajny artykuł, fajnie było na tym Rybowie. Kamyk tą cegłówką to Pawła chciałeś uspokoić czy karpia :D :D :D
 
 
#5 kamyk65 2012-10-20 21:16
a tu reszta zdjęć bez cenzury :lol:

http://gangkarpiarzy.pl/phpbb/viewtopic.php?f=20&t=85
 
 
#4 kamyk65 2012-10-20 20:31
:D a ja dorzucę zdjęcia na forum jak MaR walczył z karpiem dodam że walecznym
 
 
#3 Paweł Stępień 2012-10-20 20:26
Maciej opis bardzo mi się podoba, załatwiłeś sprawę,myślę że zostaniesz na stałe pisarzem Gangu!!!

Kamiński strasznie cię łapki swędziały na tym Rybowie :lol: :lol: :lol:
 
 
#2 Maciej Drwal 2012-10-20 19:48
to fakt
 
 
#1 Adam 2012-10-20 19:45
Brawo,piękny opis.Szkoda ,że na ostatnim zdjęciu nas tak mało.
 

Dodatkowe informacje

We use cookies to improve our website and your experience when using it. Cookies used for the essential operation of the site have already been set. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

I accept cookies from this site.

EU Cookie Directive Module Information