Travel Raport

Ocena użytkowników:  / 1
SłabyŚwietny 

Travel Raport - czyli wyjazd bez piiiiii.

 

 

Na wstępie wyjaśnimy czemu Travel Raport. Otóż sprawa jest prosta. Gdyby była ryba to byłby Catch Raport, a tak jest raport z wyjazdu lub jak kto woli z podróży nad wodę - żwirownię.

 

 

Zaczynamy !!!

 

Dzień pierwszy.

 

Środa - 6 rano. Kurde, do planowanej godziny wyjazdu jeszcze 4 godziny ale co tam, mam to w nosie i zbieram się. Droga mija szybko bo w końcu jest autostrada do Wawy. Po godz. 7 jestem już nad wodą, idę na upatrzone miejsce – zajęte. Okazuje się jednak, że pan będzie siedział tylko do godziny 12 więc na spokojnie się rozłożę z całym majdanem. Gdy zaczynam pompować ponton zjawia się kontrola z SSR. Wymieniamy kilka "miłych" zdań w temacie pływania na nim.

Poszli sobie bełkocząc coś pod nosem a ja wracam do ogarniania bałaganu. Odwiedzam później kolegów łowiących od kilku dni, niestety słyszę hiobowe wieści - znaczy totalna padaka. Zasiadka szykuje się pod względem wędkarskim mało zachęcająco.

Około południa wypływam pontonem z echem szukając ciekawych miejsc. 1, 2, 3 górka, rany którą wybrać. Po 2 godzinach rekreacji na wodzie decyzja podjęta, markery ustawione. PVA napełnione, bałwanki na włosie, koledzy wpadają pomóc w wywózce - trzymają kije na brzegu a ja sru na wodę.

Jeden zestaw ląduje na półce na głębokości około 5 metrów. Zaraz za nim wyjście na 2 metry a przed nim spad do 8 metrów. Drugi kij wywożę równolegle do brzegu pod piękne, zwalone drzewo. Coś w typie miejsca książkowego lub bankowego.

Wieczorem nieoczekiwanie nad wodę zajechał Piotrek Panek (to On w 2012 roku złowił na tejże wodzie miśka o wadze ponad 19 kg), potowarzyszy mi przez pierwszą noc. We dwójkę raźniej znosić trudy karpiowej nocki, bo Sławek zjawi się następnego dnia i wtedy zacznie się gangsterska zasiadka. Wieczór ciepły, pojedyncze spławy się zaczynają, niestety samej drobnej ryby.

Noc ze środy na czwartek mija spokojnie, nie ma na szczęście latających krwiopijców zwanych komarami.

 

Dzień drugi - czwartek

 

Piotrek rano odjechał, czekam na Sławka. Miał być wcześnie rano ale jakoś mu tak wyszło, że zajechał dopiero na godz. 13 :)

Po przywitaniu się wskakujemy na ponton i szukamy miejscówek na następne dwa zestawy. Jeden z nich Sławek lokuje na szczycie górki, echo wskazało 2,1 metra. Drugi ląduje na spadzie z 2,9 na 4,6 metra.

Kończymy rozbijać Sławka, wróć Kamila, namiot Tak, tak, Kamila bo Sławek miał go wziąć nad wodę aby go przesuszyć porządnie J

 

 

W sumie 4 zestawy w wodzie, a my siadamy i otwieramy zimne piwko. Ale luz, dla takich chwil warto żyć. O godz. 16 zaczynamy padać.

Na kolacyjkę idą 2 puszki Agrovity - fasolka po bretońsku i gulasz po węgiersku.

Pada nadal i tak leje do ......

Noc mija bez fajerweków nie licząc coraz mocniej dudniącego o namiot deszczu.

 

Dzień trzeci - piątek

 

Budzimy się wcześnie rano - leje

Około godz. 13 na chwilę przestaje więc wykorzystujemy okazję na wywózkę. Udało się w ostatniej chwili, bo znowu zaczęło płakać niebo - chyba nad naszym losem.

Siedząc w namiocie słyszymy nagle:

-Twardziele, jesteście tam - to zaprzyjaźnieni spinningiści poznani w środę sprawdzali czy nadal jesteśmy w pełni władz umysłowych.

Śmichy-chichy, widać uznanie w oczach naszym trwaniem na stanowisku mimo takiej szkaradnej pogody.

Wieczorem obdzwaniam pozostałych Gangsterów którzy "pilnują" innych wód. Wszędzie wyniki podobne do naszych.

Noc bez pika, ale się za to wyspaliśmy.

 

 

Dzień czwarty - sobota

 

Rano kawa i żelazny punkt zasiadki ze mną - oczywiście jajecznica z cebulką.

Po śniadaniu siedzimy i ględzimy, co jakiś czas tylko ktoś podchodzi i pyta się o wyniki.

Około godziny 13 wywozimy zestawy zmieniając trochę miejsca ich położenia ale niewiele. Jeden z nich trwa nieugięcie w książkowym miejscu pod drzewem, a reszta idzie na wodę.

Sławkowy kij umieszczamy na głębinie, czyli 6,8 metra - może tam siedzą nasze kochane miśki. Ściemnia się, spławy ale znowu tylko drobnicy. Na szczęcie nie pada, no może przejściowo kropi coś jak ksiądz kropidłem.

Zaczynamy ostatnią noc. Rany ile się działo... Co chwila wybiegaliśmy z namiotów do wyjących sygnałów, niestety to nie były brania. Okazało się, że to rodzina bobrów zrobiła sobie po naszych plecionkach autostradę do transportu drewna na budowę swoich domostw. Czuliśmy się jak na dyskotece, swingery, hangery i sygnalizatory niczym lampy stroboskopowe rozjaśniały mrok.

Rany jakie to było upierdliwe, nie pomagało nic.

 

 

Dzień piąty - ostatni

 

Po dyskotekowej nocy przyszedł czas na pakowanie, na szczęście słońce mocno świeciło dzięki czemu wszystko poschło w okamgnieniu.

Po godzinie 10 rano odpaliliśmy nasze karpiowozy i wróciliśmy do szarej, bo niekarpiowej rzeczywistości.

 

Podsumowanie.

 

Zasiadka bez ryby ale za to kolejne doświadczenia zdobyte. To był super czas spędzony w dobrym towarzystwie – Sławek, dzięki Twardzielu.:)

 

Aha i pamiętajcie - zabierajcie śmieci ze sobą znad wody.

 

 

Komentarze   

 
#5 MaR 2013-05-09 18:44
Pawlo trend jak trend ale już po pierwszej nocy z Piotrkiem posprzątaliśmy po innych jeden pelen worek, milo bylo zasiadkę odbywać w czystym otoczeniu.
Mateusz, Pawlowi trudno jest podskoczyć w umiejętnościach i kombinowaniu nad wodą.
O litra bedzie Ci bardzo ciężko.
 
 
#4 MateuszJanusz 2013-05-09 14:08
No to kurcze minęliśmy się:( Ja zjechałem przed Twoim przyjazdem ;/ Paweł wiele razy zapraszałem Cię nad tą wodę, myślę że w końcu doczekam się twoich odwiedzin :D Coś pod patrzę i w końcu wygram zakład miedzy naszą paczką :P 20+ i litrówka jest MOJA!hahaha :) Pozdrawiam
 
 
#3 Paweł Stępień 2013-05-08 22:56
W końcu się dowiedziałem gdzie siadacie na tej wodzie,oczywiśc ie dzięki zdjęciom...
Mar od kiedy ty śmieci zabierasz,rozum iem że to nowy trend na ten rok hahahah.
 
 
#2 kamyk65 2013-05-08 20:21
No i fajnie wyszło a i bobry były pewnie zdziwione zasiekami :)
 
 
#1 Maciej Drwal 2013-05-08 20:06
To dowód na to ,że nie trzeba złowić by pisać.
 

Dodatkowe informacje

We use cookies to improve our website and your experience when using it. Cookies used for the essential operation of the site have already been set. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

I accept cookies from this site.

EU Cookie Directive Module Information