Majowa Integracja na Lesieńcu!

Ocena użytkowników:  / 0
SłabyŚwietny 

 Kiedy Karpiarz zaczyna planowanie zasiadki karpiowej?   Wielu z Was pewnie pomyśli, no jak to kiedy, przed zasiadka? Na naszym forum temat wspólnej zasiadki a właściwie „majowej integracji” oficjalnie pojawił się już w styczniu, za sprawą Wolsona….

 

Dyskusja o samym wyjeździe na forum i poza nim przypominała chwilami jak zwykle w takich momentach Pandemonium ale koniec końców udało się wszystko ustalić. Jako wodę na wspólną integrację Wolson zaproponował Łowisko Lesieniec: http://www.lowiskolesieniec.pl/ Ze względu na kameralny charakter łowiska, oraz warunki tam panujące Lesieniec wręcz idealne nadawał się na taki wypad. Stroną administracyjną i przygotowaniem wyjazdu-integracji zajął się w bardzo profesjonalny sposób również Jarek .

W majowej integracji ostateczne wzięło udział 7 ekip. Jeszcze przed wyjazdem odbyło się losowanie które komisyjnie przeprowadziła małżonka Jarka. Ostateczny rozkład stanowisk przedstawiam się następująco:

Stanowisko 1 - CARP TEAM LESIENIEC
Stanowisko 2 - Sobótka 2, czyli "wujek Marek"
Stanowisko 3 – Tata Wolsona + Darek P
Stanowisko 4 - Wolson + Piotrass 

Stanowisko 5 - Tomek K
Stanowisko 6 - Florek + Kamyk (Gang Karpiarzy)
Stanowisko 7 - Jacek + Patryk (Sobótka Team)

 

Tomek:

Na Lesieńcu byłem już w 2012 roku, wyjazd należał do bardzo udanych.... doborowe towarzystwo.. ryby … przyroda .. było super. Na majową integracje wyruszałem w środę 15 maja pełen obaw. Z jednej strony bardzo cieszyłem się na sam wyjazd bowiem praca i obowiązki domowe nie pozwalały mi na częste wyjazdy nad wodę i perspektywa kilkudniowej zasiadki niezmiernie mnie cieszyła. Z drugiej zaś strony zastanawiałem się czy jest już po tarle i czy majówka 2013 będzie równie udana jak rok wcześniej.

Lesieniec przywitał mnie piękną słoneczną pogodą. Dojazd na stanowiska przypominał odcinek specjalny rajdu Paryż Dakkar, z racji wcześniejszych opadów. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po wjeździe na łowisko to drzewa które urosły sporo od zeszłego roku, dając jeszcze więcej błogiego cienia. Około godziny 12 rozpoczęło się noszenie i wożenie sprzętu które trwało około 2 godzin

rozjazd na stanowiska 5 i 6

 

 

Karpiowe „graty” bez nich ani rusz….

 

 

Nieocenionym wręcz „przyjacielem” okazał się mały przenośny wózek który dzielnie transportował ciężkie kilogramy karpiowego sprzętu.

Po rozłożeniu klamotów zabrałem się za sondowanie łowiska które po małych perypetiach na wodzie ( Kamyk oznaczył łowisko podwodną bojką Uśmiech ) , zostało profesjonalnie przygotowane do łowienia.   Po rzucie monetą która i tak miała dwie reszki do „obłowienia” przypadła mi lewa część stanowiska numer 6., Kamyk wylosował prawą stronę czyli wejście do zatoki.

 

 

W między czasie przyjechał Wolson i Tata Wolsona. Rozpoczęło się omówienie taktyki

 

Omawianie taktyki

 

Które po kilku dłuższych chwilach wyglądało tak……

 

Od samego początku panowała super atmosfera!

 

W piątek po południu zjechali już wszyscy uczestnicy spotkania. Właściciel łowiska Bartek przygotował dla nas „mały poczęstunek” oraz grilla. Kolejną bardzo miłą niespodziankę miał dla nas Jarek który zorganizował nagrody za złowienie największej ryby.

 

Nagrody za „big fisha”

 

Grill integracyjny

 

Około godziny 19:00 przenieśliśmy imprezę na stanowisko numer 6 . Dyskusje o rybach i nie tylko trwały prawie do samego rana Uśmiech

Następnego dnia rozpoczęło się pływanie i łowienie na całego:

 

 

Bezapelacyjnie najwięcej brań miał tego dnia Tata Wolsona oraz sam Wolson na stanowisku nr. 3 O kolejnych rybach Wolson oznajmiał zawsze z wody głośnym okrzykiem KAMMAMMAAANNN płosząc przy okazji całe okoliczne ptactwo wodne oraz ryby z naszego łowiska.

 

 

Kammman!!!!

 

Po lewej: Patryk, po prawej Tata Wolsona

 

Kolejny karp

 

W kolejnej dobie karpie łowią jeszcze Tomek i Chłopaki z Sobótki Jacek i Patryk. Jacek jako nowy członek Gangu Karpiarzy przechodzi również mały chrzest:

 

 

Noc upływa spokojnie bez brań na rozmowach i karpiowych planach na przyszłość. Bartek opowiada nam o planach rozwoju łowiska.

Rano organizujemy jeszcze szybkiego grilla a następnie Wolson przystępuje do wręczenia nagród. Bezkompromisowym zwycięzca zostaje Tata Wolsona który jest łowcą największej ryby.

 

Piękny gest Taty Wolsona który przekazuje swoją nagrodę koledze który pomagał mu podebrać karpia

.

Około godziny 11 w niedziele kończymy naszą przygodę w Lesieńcu, czas wracać do domu. Wszyscy opuszczają Lesieniec uśmiechem na twarzy.

W tym miejscu chciałem serdecznie podziękować wszystkim uczestnikom integracji za wspaniałe poczucie humoru i koleżeńską atmosferę która towarzyszyła nam przez te kilka majowych dni. Ten ze wszech miar udany wyjazd, przez długi czas pozostanie w naszej pamięci.

 

 

 

                                                                                                   Z Gangsterskim pozdrowieniem

                                                                                                                               Tomasz Florczak

 

Cześć Wszystkim !

 

Tomek sporo już opowiedział ale jeszcze coś dla mnie zostało. Rzeczywiście atmosfera była wspaniała, szkoda że nie dopisały ryby, ale miały ważniejsze sprawy gdyż dokańczały tarło, a nam pozostało głównie obserwować ich harce przy drugim brzegu.

 

 

 

Gdzie kucharzy pięciu tam ……. Uśmiech

 

Lesieniec to nie tylko łowisko, to piękna przyroda, konie i sumy……

Miałem pierwszy raz kontakt z końmi z takiego bliska i przyznam się - stchórzyłem. Wszystko było dobrze gdy był daleko.

 

 

 

Nagle pojawiły się bardzo blisko i cały czas zbliżały. Bartek który cały czas opowiadał i nagle stwierdził że mówi w próżnię bo my z Jackiem wzięliśmy nogi za pas i wycofaliśmy się na z góry upatrzone pozycje czyli za barierki.

 

 

Już bezpieczni Uśmiech za ogrodzeniem

 

 

 

Tak jak wcześniej pisałem są jeszcze sumy. Bartek był tak miły że takiego około 20 kilogramowego malucha postanowił nam pokazać. Mimo że sum nie miał za dużo pola manewru nie było łatwo go złapać.

 

 

 

 

Oczywiście w gratisie były piękne widoki.

 

 

 

Pod koniec spotkania była już pełna integracja na lądzie i na wodzie Uśmiech

 

 

 

 

Było miło i sympatycznie jak zawsze na Lesieńcu, więc do następnego razu Uśmiech

Warto odwiedzać to łowisko.

 

Pozdrawiam

Kamyk

Komentarze   

 
-2 #1 Jarek W 2013-06-18 10:39
Dycha jest pycha!!
 

Dodatkowe informacje

We use cookies to improve our website and your experience when using it. Cookies used for the essential operation of the site have already been set. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

I accept cookies from this site.

EU Cookie Directive Module Information