Dla Relaksu i przyjemności czyli Gangsterzy na II Gosławickim Pucharze Bandit Carp

Ocena użytkowników:  / 0
SłabyŚwietny 

Hobby co to właściwie takiego? cytując definicję słownikową: hobby „czynność wykonywana dla relaksu  w czasie wolnym  od obowiązków. Może łączyć się ze zdobywaniem wiedzy w danej dziedzinie, doskonaleniem swoich umiejętności w pewnym określonym zakresie, albo też nawet z zarobkiem — głównym celem pozostaje jednak przyjemność płynąca z uprawiania hobby”. Jak dołożymy do słowa hobby słowo karpiowe, zaczyna się robić interesująco JJJ przynajmniej dla niektórych.

W tym karpiowym hobby dla mojej osoby słowa „dla relaksu” i „przyjemność” miały od zawsze kluczowe znaczenie. Byłem już w życiu na różnego typu zasiadkach: długich, krótkich, zmuszających do refleksji i na tych uczących pokory. Zawsze jednak nie wynik czy ilość złowionych karpi miał w nich kluczowe znaczenie a właśnie relaks i przyjemność. W tamtym roku narodził się pomysł połączenia przyjemnego z pożytecznym czyli, wzięcia udziału w zawodach karpiowych. Długo szukałem zawodów dla siebie…. nie ukrywam miałem z tym pewien problem. Nie interesowała mnie bowiem liczba nagród dla uczestników, nie miałem w ambicji zostania mistrzem polski, czy karpiarzem opisywanym na szpaltach kolorowej gazety codziennej, szukałem zawodów z odpowiednią atmosferą, stworzonych „dla relaksu” i „przyjemności”, wybór padł na II Gosławicki Puchar Bandit Carp. Na wybór tych właśnie zawodów wpływ miały przede wszystkim pozytywne opinie kolegów którzy podchodzą do karpiowania w podobny sposób jak ja oraz fakt, iż spotkanie było organizowane na Gosławicach, wodzie do której mam sentyment.

Na Gosławicki Puchar Bandit Carp zapisaliśmy się wspólnie z Maćkiem (Kamykiem). Z Kamykiem spędziłem już kilka przysłowiowych dni nad wodą, wiec ustalanie szczegółów i strategii wyjazdu/zawodów nie zajęło nam dużo czasu. II Gosławicki Puchar Bandit Carp rozgrywany jest w sierpniu, sierpień na Gosławicach nie jest najłatwiejszym miesiącem na zasiadkę. Powodem tej sytuacji jest przede wszystkim ogromna wręcz ilość roślinności podwodnej, która rozwija się przez całe lato. Jak mam być szczery to ½ naszych rozmów dotyczących taktyki było głownie o tym „jak pokonać rośliny” aby „pokonać” karpie, jak się później okazało słusznie. Pokonanie roślin było dużo trudniejsze niż pokonanie gosławickich karpi Uśmiech

 

II puchar Bandit Carp był organizowany w dniach 21-25.08.2013, nad wodę jechałem sam, z Maćkiem byłem umówiony już na miejscu, nie pamiętam o czym myślałem jadąc nad wodę, cała droga z Łodzi do Konina minęła spokojnie. Na wodę dotarłem koło 8:00 o godzinie 9:00 rozpoczęły się zapisy. Ostatecznie nad wodę dotarło 19 ekip, które po losowaniu i pysznym poczęstunku koło 11:30 rozjechały się na stanowiska.

Wszyscy ze zniecierpliwieniem czekają na losowanie, tylko Darek jak zwykle na pełnym luzie

Poranna rozgrzewka- grochówka

Na wszelki wypadek losował Maciek

 

Tak jak pisałem wcześniej koło 11:30 wszystkie ekipy rozjechały się na stanowiska , nam po losowaniu przypadło stanowisko numer 12.

Zgodnie z zasadą dla „relaksu i przyjemności” w żółwim wręcz tempie rozpoczęliśmy przygotowania do rozkładania sprzętu, owe przygotowania charakteryzowały się wypaleniem papierosa, myśleniem, patrzeniem w dal i wykonaniem kilku rozmów telefonicznych zgodnie z zasadą nie śpieszymy się bo po co?? Jesteśmy na rybach przecież!!! Po mniej więcej 30 minutach do Maćka zadzwonił prezes naszego stowarzyszenia po kilku minutach Maciek z grobową wręcz miną skończył rozmowę, zapytałem co się stało. Maciek po konsultacji z drugim Maćkiem stwierdził, że mając taką miejscówkę możemy jechać po kratę wódy co najwyżej…. Spojrzałem na wodę na Maćka znowu na wodę padło hasło bierzemy się za robotę! TAK SIĘ ZACZEŁO!

Wędki wywieźliśmy jako jedna z ostatnich drużyn na łowisku koło godziny 18:00.

 

Rozkładanie naszego dobytku. 

Widok z naszej 12-stki 

Domowa zupka pomidorowa przygotowana przez ukochaną żonę – podstawa udanej karpiowej zasiadki !!!

 

Na Bandycie można było łowić na 6 wędek, wędki Kamyka powędrowały na lewą stronę łowiska i na wprost, moje na prawą. Dzięki zachowaniu fair play kolegów ze stanowiska numer 13 mogliśmy łowić również na wprost w dość dużej odległości. Udaje mam się znaleźć kilka czystych miejsc w roślinności. W wytypowane wcześniej miejscówki poleciało do wody kilka kilo peletu oraz spora ilość odpowiednio „dopalonej” zanęty sypkiej, używaliśmy również worków pva w których umieściliśmy pokruszone kulki.

Przyjęta taktyka wydawała się być skuteczna , pierwsze branie na lewą skrajną wędkę Kamyka było już w nocy, jednak rybka spięła a się w zielsku. Rano po samotnej walce na wodzie koło godziny 7 wyciągam ładnego karpia z zatoki.

Karp z zatoki

Karp z zatoki z tajemnicą numer 13 w pysku  Uśmiech

Pierwszy Karp z Zatoki wraca do wody

 

W ciągu następnych 24 godzin doławiamy jeszcze 4 karpie, Kamyk łowi na skrajną lewą ja w zatoce.

Hol – znowu połakomił się na tajemnice numer 13  Uśmiech

 

 Mój karp

 

W piątek rano brania ustają ryba „wynosi się” z zatoki u Kamyka też cisza mamy informację od innych zespołów, że ryba ruszyła się na środku zbiornika. Po naradzie postanawiamy zmienić miejsca. Szukam miejsca dalej od brzegu, ustalamy, że powedrują tam dwie wędki Kamyka, które wywożę już praktycznie po ciemku, jedną za linię wysokiego napięcia drugą na skraj zielska. Zmiana miejsca opłaca się bowiem w nocy Kamyk łowi z nowych miejscówek dwa piękne karpie, ja również doławiam w dzień jedną sztukę z zatoki.

 

Karp ze skraju zielska

 

 

Kolejne nocne zdobycze

Teraz kolej na opis Maćka.

 

Tomek sporo już napisał, ale mam jeszcze trochę informacji do przekazania. Tak jak wcześniej wspomniał te zawody są specyficzne. Nie ma bardzo drogich nagród, które często powodują niezdrowe emocje wśród startujących. Nikomu nie przeszkadza, że na stanowisku obok trwa głośna integracja. No i sama woda, która dzięki dużej ilości roślinności ma niepowtarzalny urok. Część zdjęć robiłem teleobiektywem bez statywu, więc przepraszam za jakość, coś mi ręka bardzo drgała Puszcza oczko

 

Tak jak wcześniej było napisane obławiałem lewą stronę naszego stanowiska i na wprost. Po lewej stronie posłałem zestaw może z 15 metrów od pomostu. Dał on trzy brania ale niestety tylko jedną rybę wyholowałem.

 

Odwiedziny naszych kolegów, ekipy gnieźnieńsko-łódzkiej, ze stanowiska nr 6, były miłe i sympatyczne ale jak się zakończyły to tak naprawdę nie pamiętam.Uśmiech

Tutaj chyba prosiłem Tomka, żeby nalał nam po kieliszku ale takim malutkim.

 

Rafał z partnerem stanowisko nr 14 bezlitośnie łowili karpia za karpiem, od początku obejmując prowadzenie.

Drugiej doby wzięli się do pracy nasi koledzy Darek i Krzysiek ze stanowiska nr 6. Pocztą pantoflową doniesiono nam że Darek podczas holu zaliczył kąpiel, podobno tylko czapka i klapki zostały na wodzie a dopiero po chwili wynurzył się Darek. Śmiech

Na naszym podobno bezrybnym stanowisku nie było tak źle, Tomek z tej swojej prawej strony parę fajnych rybek zaliczył. Po rybę pływaliśmy pojedynczo, gdyż jak razem raz popłynęliśmy, to mało tej łupinki nie wywróciliśmy i na dokładkę spięliśmy rybę.

Kolejny hol Tomka. Szkoda, że Tomek nie holuje „Tomka”  Uśmiech

I wszystko jasne.

Normalnie taki był wielki ale się spiął Śmiech

Niektórzy mieli szczęście, że na zawody ich drugie połowy przyjechały w odwiedziny ( albo na kontrolę ) przywożąc im pociechy.

Tu nasze wspólne karpie, oczywiście mnie się trafił nadpobudliwy osobnik który całą noc zbierał siły w worku aby rankiem mnie maksymalnie ubrudzić. Dezaprobata

Tak jak wcześniej pisałem, są to specyficzne zawody, gdzie nad zwycięstwem za wszelką cenę króluje integracja. W sobotę zapowiedziano nam, że o godz. 16 wędki z wody albo hamulce na luz i spotykamy się pod wiatą. Ot taka przerwa w zawodach.

Czekały na nas kolejne zawody. Najpierw przeciąganie liny, emocje były wielkie i każdy dawał z siebie wszystko.

Radość zwycięskiej drużyny, w której miałem przyjemność się znajdować.

Kolejną konkurencją był rzut do celu.

Darek miał branie nawet na sam ciężarek, przeciwnik okazał się dość spory i Tomek ruszył mu na pomoc. Uśmiech

Była też specjalność Gospodarstwa Rybackiego Gosławice czyli wędzone sumy, sowicie podlewane różnego rodzaju napojami.

Podczas pobytu pod wiatą wpadł mi w oko samochód, jednego z uczestników, potwierdzający powiedzenie dla chcącego nic trudnego.

Ostatnie nocne spojrzenie na wodę a potem rano pakowanie, zakończenie zawodów i powrót do domu.

Firma Bandit Carp przygotowała całą masę nagród, ze swojej szerokiej oferty.

Na zdjęciu powyżej, ekipy które zajęły pierwsze trzy miejsca. Nasze gratulacje.

 

Rafał z partnerem podjęli decyzję, że przekazują swoje nagrody dla reszty uczestników, dzięki temu nam z Tomkiem też coś skapnęło.

Choć Rafał miał taką smutna minę. ( To oczywiście żart)

My obdarowani przez Organizatora. Zajęliśmy chwalebne ósme miejsce Uśmiech , dużą satysfakcję sprawiło nam, że mimo skazania na porażkę – czytaj brak ryb udało się paru cwaniaków przechytrzyć i położyć na macie.

 

Atmosfera była wspaniała, więc do zobaczenia w przyszłym roku.

 

 

Z karpiowym

Pozdrowieniem

 

Maciej Kamiński

Tomasz Florczak

 

PS.  A pomidorówka, którą żona Tomka zrobiła była taka dobra, że szefowie włoskich restauracji mogli by sie od niej wiele nauczyć.

Komentarze   

 
+1 #5 kamyk65 2013-10-31 09:35
Cytuję Maciej:
Kamyk na ostatniej fotce ma twarz jakby z piekarnika wyjął, piękny, ognisty czerwony zupełnie jak nasza koszulka. :lol:


Wóda parowała ze mnie albo może to od słońca i wiatru ;-)
 
 
#4 Piotrass30 2013-10-30 13:59
Super arcik. Jak zwykle z najwyższej półki ;-)
 
 
#3 MaR 2013-10-30 11:49
Kamyk na ostatniej fotce ma twarz jakby z piekarnika wyjął, piękny, ognisty czerwony zupełnie jak nasza koszulka. :lol:
 
 
+1 #2 Paweł Stępień 2013-10-30 09:44
Kamilu i te mordki uśmiechnięte i zadowolone również miło pooglądać...
 
 
#1 Kamil Spławski 2013-10-30 09:31
Jak zwykle aż miło poczytać ;-)
 

Dodatkowe informacje

We use cookies to improve our website and your experience when using it. Cookies used for the essential operation of the site have already been set. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

I accept cookies from this site.

EU Cookie Directive Module Information