Gosławicki Puchar Bandit Carp po raz trzeci !..... „w pogoni za złotą rybką”.

Ocena użytkowników:  / 26
SłabyŚwietny 

4 wmNa Gosławicach wędkowałem już niejednokrotnie. Piękne i waleczne karpie oraz sentyment do tej wody, o którym wspominałem już w kilku wcześniejszych artykułach powodował, że na III Gosławicki Puchar Bandit Carp wybierałem się z wielką przyjemnością.


Długo przed zasiadką zastanawiałem się jak to będzie? które stanowisko nam przypadnie ?... i czy w ogóle uda mi się pojechać nad wodę bo na przykład coś nie wypadnie w ostatniej chwili ? Różne myśli kłębiły się w głowie, wspomnienia wcześniejszych zasiadek i ubiegłorocznych wspaniałych zawodów. Co jakiś czas wracały również marzenia związane z zasiadką. Pierwszym było pobicie rekordu życiowego , czyli karpia powyżej 25 kg a drugim złowienie karpia koi.......


W tym roku III Gosławicki Puchar Bandit Carp odbywał się w dniach 20-24.08. Aby tradycji stało się zadość i tym razem z Łodzi jechałem sam a z moim towarzyszem zasiadki Maćkiem spotykaliśmy się już w Koninie. Z Konina dzielił nas już tylko kwadrans jazdy do Gosławic. Po nie małych perypetiach (pierwszy raz pomyliłem skręt : ) ) przybyciu na miejsce, przywitaniu się z uczestnikami z niecierpliwością czekaliśmy na losowanie.

 

1 wm

I w tym miejscu musze się do czegoś przyznać, droga z Łodzi do Konina nazwana przez naszych włodarzy „Autostradą Wolności A2" ma to do siebie, że mimo krótkiego przejazdu jest sama w sobie dość monotonna, zmierzam do tego, iż owej monotonności do głowy przychodzą różne myśli, ja jadąc miałem w głowie dwie rzeczy. Pierwsza to wspomniany wcześniej Koi i to aby w losowaniu, które w tym roku przypadało mojej osobie nie wylosować stanowiska numer 16....ale o tym dalej.

2 wm

 

Losowanie stanowisk rozpoczęło się po godzinie 10. Mogę zaryzykować stwierdzenie, że wzbudziło dużo emocji. Dość szybko „poszły" dobre w mojej ocenie stanowiska 14-skta , 10-tka, 7ka , 20-stka. I znowu ta myśl tylko żeby nie wylosować 16 –tki, przez całe losowanie o tym myślałem. Myślałem też o tym gdy przyszła moja kolej. Z niepewnością wyciągąłem rękę po los po czym Tomek Spaszewski przeczytał: „Maciej Kamiński i Tomasz Florczak stanowisko numer szesnaście" to jest koniec pomyślałem..... samorealizująca się przepowiednia ..... wykrakałem.

 

3 wm

 

4 wm

 

Po losowaniu i kilku pamiątkowych zdjęciach wszyscy zawodnicy rozjechali się na stanowiska. My z Maćkiem po przybyciu na stanowisko zaczęliśmy tradycyjnie już od pomidorówki, którą przygotowała nam jak zawsze moja Wspaniała Małżonka !

 

5 wm

 

Dodam tylko, że za dodatkową porcję pomidorówki Kamyk oddał mi bez problemu lewą część pomostu, którą chciałem :) .

 

6 wm

Łyżka „gosławickiej" zupy pomidorowej vel Ewelina ... chwila bezcenna


Po pysznej pomidorówce dziarsko zabraliśmy się za sondowanie i stawianie markerów i przygotowywanie zanęty. Szesnastka przywitała nas sporą ilością z roślinności wodnej. Zielsko jest na Gosławicach od zawsze, więc nie było to dla Nas zaskoczenie. Natomiast nie małą niespodzianką było to co zobaczyliśmy na dnie, mimo dość dokładnego sondowania łowiska nie udało się nam praktycznie odnaleźć „czystych" miejsc co wcześniej nie stanowiło żadnego problemu. Wprawiło to nas w chwilową konsternacje, jednak i z tym tematem rozprawiliśmy się stosując przypony ciut inne niż standardowe :)

7 wm

Oznaczanie łowiska

 

8 wm

Przygotowywanie zanęty

 

Ze względu na fakt „nie spinania się" i bardzo integracyjne nastawienie do tematu wędkowania moje zestawy wywieźliśmy późnym wieczorem a Maćka praktycznie w nocy. Pełen obaw kładłem się w swojej małej brolce, jednak zmęczony całym dniem niemal natychmiast usnąłem. Ze snu w środku nocy wyrwał mnie odgłos mojego foxa. Zestaw wyrzucony był niedaleko, wiec zaryzykowałem hol do brzegu. Po około 15 minutach ryba była już w podbieraku. Maciek spojrzał na mnie i głośno powiedział: Gratujacje! Pomyślałem wtedy: 16-tka nie będzie chyba taka zła :)

 

9 wm

Tomek i jego nocna zdobycz


Po tym jak emocje opadły położyłem się spać... jednak ze snu wyrwał mnie po raz kolejny mój ulubiony dźwięk. Tym razem „jechał prawy kij". Ze względu, na to ze zestaw położony był daleko od brzegu szybko wsiadłem na łódkę po około 40 minutach ryba była w podbieraku. Ku mojemu zdziwieniu był to karp koi... Płynąc z ryba do brzegu pomyślałem: „znowu samorealizująca się przepowiednia?", przecież tak bardzo chciałem złapać koi?!?!

10 wm

Jest i „złota rybka" :)

 

Przy ważeniu Darek zapytał mnie czy mam już trzy życzenia? Wtedy uświadomiłem sobie że na dobrą sprawę nie było czasu żeby się nad tym zastanowić, w końcu nie co dzień łapie się „złotą rybkę". Wtedy przypomniałem sobie bajkę Braci Grimm a raczej płynąca z niej puentę, ograniczyłem się przezornie do jednego życzenia.... bo nie chciałem już więcej kusić losu. Następny dzień i poł nocy upłyną nam na integracji :) . Najpierw było śniadanie vel Maciej Kamiński czyli jajecznica potem odwiedzili nas koledzy ze stanowiska 17 i 12 :)

11 wm

Nie potrzebujemy Magdy G. bo my mamy Macka K. :)

 

12 wm

Maciek, Przemek i Tomek

 


Po dłuuugiej integracji podczas, której brakowało tylko omówienia psychoanalizy Freud"a o 3:30 ze snu wyrwało mnie branie. Po nocnej eskapadzie i przepłynięciu po ciemku chyba polowy zbiornika, szczęśliwie dotarłem na pomost, dodam, że na swój. Nagrodą za nocną eskapadę okazał się być trzeci karp.

 

13 wm

Nocny przyjaciel

 

W tym miejscu chciałem serdecznie podziękować koledze ze stanowiska 17-go RADKOWI. Podczas ważenia złowionego w nocy karpia z palca zsunęła się mi obrączka, którą sokolim wzrokiem wypatrzył Radek. RADKU JESZCZE RAZ CI DZIĘKUJE. Prócz przeczesywania terenu i szukania obrączki piątkowy ranek i przed południe upływały nam leniwie. Maciek stwierdził, że idzie spać i zaległ w czeluściach swojego wiekowego już addera. Ja przypomniałem sobie o życzeniu wypowiedzianym już w czwartek, które brzmiało: „Kamiński mógł by zacząć w końcu łowić". Pomyślałem, że chyba z życzenia nici bo wędki „milczały" jak zaklęte. Postanowiłem rozprostować nogi i zrobić rundę na około zbiornika, gdy tylko wyszedłem na groble usłyszałem centralkę Macka. Pobiegłem na pomost gdzie trwała już akcja wsiadania do łódki. Po dość długiej i żmudnej walce z zielskiem karp wylądował w podbieraku.

14 wm

 

Po południu odbyła się impreza z okazji 5-lecia istnienia firmy Badit Carp na która to imprezę stawili się wszyscy gości biorący udział w zawodach. Był tort, szampany i różne konkursy, w tym jeden z nagrodą, którą był pellet.

15 wm

 

16 wmm

Piątkowa impreza

17 wm

 

Ale to nie koniec niespodzianek następnego dnia Maciek będąc „na fail wypowiedzianego życzenia" :) złowił piękną pełną łuskę. Karp był ukoronowaniem zasiadki na „parszywej 16-tce" :)

 

18 wm

Pełna łuska Macieja


Wieczorem przygotowaliśmy sobie prawdziwą ucztę kulinarną. Na którą skusił się nasz kolega ze stanowiska obok Przemek.

 

19 wm

20 wm

 

Ostatni dzień zawodów czyli niedziela przywitała nas bardzo intensywnymi opadami deszczu. Składaliśmy a właściwie wrzucaliśmy wszystko do samochodów mokre, jednak humory dopisywały nam do końca.

 

21 wm

 

Gosławice podczas trwania zawodów nie były tak „hojne" w ilość kilogramów złowionych karpi, jednak dla nas nie wynik był najważniejszy. Jechaliśmy z nastawieniem na dobrą zabawę, kilka bardzo miłych dni spędzonych nad wodą , po doborowe towarzystwo obok i to z pewnością się udało.
Udało się również złamać kilka stereotypów, i złowić „złotą rybkę" :) a taka gratka nie zdarza się przecież co dzień !
Dawno temu doszedłem już do konkluzji, że z odpowiednim nastawieniem nasza Pasja może być naprawdę piękna!!! Właśnie odpowiedniego nastawiania z tego miejsca Wszystkim życzę. Jestem pewien, że na medalowe okazy czy „złote rybki" będziemy mieć większą szansę gdy wykażemy choć odrobinę pokory podczas naszych zasiadek ....dla karpi.... i otaczającej nas przyrody.

Z gangsterskim pozdrowieniem Tomasz Florczak

Komentarze   

 
#7 kamyk65 2014-09-09 08:16
Fakt zapomniałem robimy rosół hehe
 
 
+1 #6 Tomasz Florczak 2014-09-01 18:44
Kamyk zapomniałeś? Ustaliliśmy, że następnym razem robię rosół :)
 
 
#5 kamyk65 2014-09-01 15:03
Kurczę trzeba wylansować coś nowego do żarcia bo makarony już sie opatrzyły :)
 
 
#4 Kamil Spławski 2014-09-01 12:53
Gratulacje Panowie, dobry artykuł i fajne zdjęcia i jeszcze piękniejsze ryby :)
 
 
#3 Soyer 2014-08-31 17:20
Kurcze art Super :)

Zazdrościłem WAM do wczoraj :)
 
 
#2 Paweł Stępień 2014-08-30 22:50
Noooo Tomuś opis jak zwykle na wysokim poziomie,Gratul acje złotej rybki...
Aaaaaa bym zapomniał Misiowi Gratuluję pięknej pełnej łuski,Nie wybaczę wam że nie zaprosiliście mnie na makaron....
 
 
#1 Piotrass30 2014-08-30 22:01
Tomek bardzo fajny arcik i zdjęcia. Gratulacje Chłopaki
 

Dodatkowe informacje

We use cookies to improve our website and your experience when using it. Cookies used for the essential operation of the site have already been set. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

I accept cookies from this site.

EU Cookie Directive Module Information